Hutnik w latach 70.

herbZapraszamy do przeczytania kolejnej części wspomnień o historii Hutnika Warszawa. Ostatni artykuł zakończyliśmy na końcu lat 60. Na początku lat 70., dokładnie w 1973 roku, zespół Hutnika uzyskał awans do III ligi. Na trzecim poziomie rozgrywek Hutnicy występowali przez kolejnych dziesięć sezonów.

W roku poprzedzającym awans drużyna naszego klubu zajęła dwunaste miejsce w tabeli, była to ostatnia bezpieczna pozycja w lidze. Według Krzysztofa Branickiego było to spowodowane odejściem starszych zawodników.

– W tym sezonie odeszli starsi zawodnicy. W Hutniku wielkiej pracy z młodzieżą jeszcze nie było. Jedynie w technikum hutniczym turnieje młodych talentów organizował Mikołaj Korzuń. Były nasz piłkarz i Polonii Warszawa.

W sezonie 1972/73 Hutnik zajął szóste miejsce w Lidze Okręgowej (IV lidze), ale w kolejnych rozgrywkach grał już poziom wyżej, z uwagi na to, że Polski Związek Piłki Nożnej dokonał likwidacji III ligi – Klasy międzyokręgowej.

Blisko awansu do II ligi było w sezonie 1974/75, gdy nasz klub uplasował się na drugiej pozycji ze stratą dwóch punktów do AZS Warszawa.

Rok później znów nastąpiła reorganizacja rozgrywek, powrócono do klasy międzyokręgowej. Pierwszych pięć zespołów pozostało na trzecim szczeblu rozgrywek. Hutnicy zajęli wówczas drugie miejsce.

W nowej, zreformowanej III lidze, ponownie było bardzo blisko awansu. Po raz trzeci z rzędu Hutnik uplasował się na drugim miejscu. W sezonie 1976/77 o punkt wyprzedziła nas Polonia Warszawa. Jak opowiada Krzysztof Branicki, Jerzy Engel w tym sezonie objął posadę trenera w bielańskim klubie. – W 1976 roku przyszedł do nas młody absolwent AWF-u, Jerzy Engel. Wskazał na mnie jako na drugiego trenera. Wtedy Engel miał 24 lata. Pracowałem z nim do 1977 roku, kiedy on zakończył pracę w Hutniku.

– W kolejnym sezonie z drużyną byliśmy na obozie na Litwie, ówczesnym ZSRR, dokładnie w Wilnie. Od sezonu 1977/78 przyszedł były trener Poloneza Warszawa, Włodzimierz Kamiński - mówi Branicki.

Kolejny sezon – 1978/79, miał dwie odsłony. Po bardzo słabej rundzie jesiennej, Hutnicy zostali wicemistrzem wiosny, co uplasowało nas ostatecznie na piątej pozycji. Wypowiedź ówczesnego trenera Hutnika – Józefa Bartkowskiego: – Praktycznie cały czas, od chwili zakończenia rozgrywek jesiennych, z wyłączeniem krótkiej przerwy na odpoczynek, wykorzystaliśmy czas na przygotowanie do rewanżowej rundy. Wszyscy zapewne wiedzą – mamy skromny dorobek punktowy i nie do pozazdroszczenia miejsce w tabeli. Jestem przekonany, że jest to sytuacja przejściowa. Piłkarzy stać jest na lepszą grę, a ta gwarantuje poprawę miejsca w tabeli oraz odzyskanie poderwanego zaufania naszych licznych sympatyków.

W ostatnim sezonie w dekadzie lat 70. Hutnik uplasował się w połowie stawki. Podczas zimowej przerwy, w dniach 27.01-10.02 kadra przebywała na zgrupowaniu w Jeleniej Górze, podczas którego rozegrano spotkania kontrolne, uzyskując wyniki z MZKS Kozienice dwukrotnie 1:1, Piast Gliwice 1:2, Lechią Piechowice 1:0, z Polamem 2:1 i 2:4.

Po zakończeniu kariery sportowej Krzysztof Branicki postanowił ukończyć kursy trenerskie. – W 1973 roku poszedłem na kurs instruktorów piłki nożnej. Trener Edward Brzozowski wskazywał na Mieczysława Bicza, Zygfryda Rogulskiego i na mnie, że możemy być trenerami. Na kurs razem ze mną chodzili piłkarze ówczesnej Legii Warszawa: Lesław Ćmikiewicz, Kazimierz Deyna, Robert Gadocha, Tadeusz Nowak, Jan Pieszko, piłkarze Gwardii Warszawa: Roman Jurczak, Ryszard Kielak i wielu innych zawodników. Kurs ukończyliśmy w 1974 roku. Wtedy zająłem się pracą trenerską z juniorami. W 1976 roku zostaliśmy wydelegowani przez zarząd Hutnika na dwuletni kurs trenerów II klasy państwowej na AWF-ie. Tam uczestnikami kursu byli reprezentanci Polski, piłkarze Legii: Janusz Żmijewski, Jerzy Woźniak, Wiesław Korzeniowski, były reprezentant piłki młodzieżowej Waldemar Folbrycht z Pogoni Szczecin oraz późniejszy trener reprezentacji juniorów, który odnosił sukcesy, Michał Globisz oraz Mieczysław Broniszewski.

Przedstawimy subiektywne zestawienie najlepszej jedenastki dekady lat 70. według Krzysztofa Branickiego:

jedenastka 70

blog comments powered by Disqus
blog comments powered by Disqus